Lidia Kopania opowiada o tym, jak utrzymać nienaganną figurę i jak sporządzić idealny dla siebie "domowy" kosmetyk.
Ma Pani piękne włosy. To naturalny kolor?
Aktualny kolor moich włosów jest zbliżony do naturalnego. Bez ingerencji farby byłby nieco ciemniejszy, ale nadal byłby to blond. Ponieważ zabiegi fryzjerskie takie jak farbowanie, modelowanie nie wpływają korzystnie na włosy, warto poświęcić im więcej uwagi i zrobić sobie np. serię zabiegów wzmacniających. Piję drożdże, robię specjalne „wcierki”, ale jednocześnie oddaję moje włosy w ręce profesjonalnego fryzjera, który od czasu do czasu wzmacnia je „czterostopniowym programem odnowy biologicznej włosa” na bazie keratyny firmy Keune. Po takim zabiegu, moje włosy przez wiele tygodni wyglądają świetnie.
Figura też nienaganna. Uprawia Pani jogging, a może to kwestia diety?
Pewne stare porzekadło utkwiło mi w pamięci: „W zdrowym ciele zdrowy duch”. Wydaje mi się ono bardzo prawdziwe. Im lepszą mam kondycję fizyczną, tym mocniejsza się czuję psychicznie. Regularnie biegam, 2-3 razy w tygodniu. Nie stosuję specjalnych diet. Jem mięso, tłuste ryby, dużo warzyw, owoców, ograniczam jedynie słodycze. Bardzo chętnie korzystam też z ośrodków SPA. Decyduję się głównie na zabiegi relaksująco-nawilżające na twarz i ciało.
Jakich kosmetyków Pani używa?
Lubię robić je sama. Potrafię przygotować miksturkę idealną do potrzeb mojej skóry. Jest jednak kilka kosmetyków gotowych, po które chętnie sięgam. Zdaję się na nie szczególnie przed większym wyjściem, kiedy brakuje czasu, a potrzebny jest natychmiastowy efekt. Lubię Cellular Treatment Rose Illusion firmy La Prairie – krem pod makijaż, który świetnie wygładza skórę, a także Orchidea Imperiale Exceptional Complete Care Mask firmy Guerlain – maseczkę, która fenomenalnie energizuje i rewitalizuje. Jeśli chodzi o balsamy, bardzo służy mi mleczko do ciała Iso-Urea La Roche Posay.
A solarium zimą wchodzi w grę?
Z solarium korzystam bardzo rzadko, może 2-3 razy w roku. Nigdy jednak nie opalam tam twarzy. Generalnie preferuję bronzery i samoopalacze, ewentualnie rozsądnie dawkowaną opaleniznę wywołaną przez słońce.