Pytamy Weronikę Marczuk-Pazurę o sposoby na urządzenie domu ze snu.
Większą część naszego życia spędzamy w przytulnym miejscu, jakim jest dom. Jakimi przedmiotami lubi się Pani otaczać?
Jestem na etapie urządzania swojego małego gniazdka. Ma być przestronnie, ale jednocześnie przytulnie i miło. Jeśli chodzi o przedmioty, nie przywiązuję do nich większej wagi, za bardzo lubię zmieniać miejsca i rzeczy. Ciągnie mnie natomiast do nowoczesnych mebli. Lubię proste formy.
A kolorystyka ścian?
Z natury jestem ciepłolubna. W dobry nastrój wprawiają mnie intensywne barwy. Nie bez znaczenia jest też oświetlenie, które odpowiednio dobrane nadaje miejscu wyjątkowy klimat. Podobają mi się lampy z kryształkami. Do tego kilka dodatków w postaci puf, pledów, poduszek i już mamy przytulny kącik.
Gdzie Pani kupuje meble?
Bardzo różnie. Od bazaru staroci na Kole począwszy, poprzez Desę i galerie, po zakupy w Internecie i w najzwyklejszych sklepach z meblami. Jeśli chodzi o dodatki do mieszkania, zaopatruję się w małych galeriach na ul. Emilii Plater lub Mokotowskiej w Warszawie.
Urządzenie mieszkania powierzyła Pani fachowcom, czy wykorzystała swoje umiejętności?
W większości decyduję o tym sama. Ale zdarza się, że korzystam z porad projektantów wnętrz.
O ulubionych warszawskich restauracjach porozmawiamy z Weroniką Marczuk-Pazurą w środę.